10’Czechy

Podsumowanie

Przejechaliśmy prawie 2000km w 28 godz., auto spaliło w tym czasie ok. 145 litrów ON. Wydaliśmy ok 4000zł, z czego transport to 650zł, noclegi 1250zł (6x namiot i 6x domek), zakupy do PL 200zł, zwiedzanie 300zł, nowe zabawki syna 200, reszta to obiady...

Continue reading...

Powrót

Wyjechaliśmy dopiero po 10, bo stwierdziliśmy, że wcześniej i tak nie ma co stać w korkach pod Warszawą. Dojazd do Zgorzelca był malowniczy i spokojny. W Polsce zatankowaliśmy się do pełna i pojechaliśmy A4 na Wrocław. Tirów od groma, więc jazda ciężka i...

Continue reading...

Ostatki

Dziś już ostatni dzień czeskich wakacji. Rano byliśmy się popluskać w rzece, a wieczorem pojechaliśmy oglądać bazaltowe skały i zrobić zakupy do Polski 🙂 Jutro wieczorem planujemy być w upalnej stolicy, na szczęście „pan chłodek” powinien nam umilić ten weekend.

Continue reading...

Mega wyprawa

Dziś postanowiliśmy zaliczyć dwie tutejsze atrakcje. Najpierw poszliśmy (2km pod górę) do Pravcickiej bramy. Następnie postanowiliśmy popłynąć łodzią (5,5km z górki) Edmundovą souteską i dalej wrócić do auta (3,5km pod górę). Zajęło nam to cały dzień i chyba bardziej wymęczyło nas niż Szymona,...

Continue reading...

Spobyt

Tak nazywa się nasz nowy kemping, na którym mieszkamy. Cała przeprowadzka nie była zbyt długa, bo jeszcze o ile zwijanie bazy trochę trwało, to już sam przejazd był chwilą (ok 70km). Jako że upał straszny (do 40C w słońcu), ceny zachęcają, a Szymon...

Continue reading...

Skalne Miasto koło Jicina

Pogoda dopisuje (choć noce są zimne), więc nie siedzimy w miejscu, tylko zwiedzamy. Dziś pojechaliśmy do Skalnego Miasta koło Jicina, gdzie Szymon doskonalił wspinaczkę i pokonywanie różnych nierówności. Teraz bawimy się na dyskotece dla dzieci :)Ależ ci Holendrzy, mali i duzi, balują… A...

Continue reading...

Zoo

Dziś byliśmy w najstarszym ZOO w Czechach, gdzie atrakcją są białe tygrysy. Po południu szaleliśmy na placach zabaw i graliśmy w piłkę. Teraz usypiamy (na siedząco).

Continue reading...

Deszczowo

Dziś o 3 w nocy obudził (rodziców) niezły deszcz, na szczęście namiot to wytrzymał. Syn wstaje jak gdyby nic przed 7 i po długich bojach udaje nam się go jeszcze „uśpić” do 9. Pogoda nie rozpieszcza – pada z małymi przerwami. Postanawiamy jechać...

Continue reading...

Poniedziałek

To był dzień laby, z rana trochę się obijamy, jeśli można tak powiedzieć, bo Szymon nie może pozostać bez ruchu dłużej niż 30sek. Ok. południa zmęczeni postanawiamy zjeść coś w Libercu (wybór pada na tutejszy bar mleczny). Po południu basenujemy się, tzn. próbujemy,...

Continue reading...