Tag: 16’Bielsko2

Podsumowanie wyjazdu

To był dziwny wyjazd…

Choroby były z nami przez cały czas, ale nie przeszkodziło nam to w nauce jazdy na nartach.
Zrobiliśmy tylko 170 zdjęć i nagraliśmy kilkanaście filmików.
Narty
Wypożyczenie sprzętu dla 3 osób (narty, buty, kije i kaski) wyniosło 485zł.
Za wyciągi zapłaciliśmy 220zł.
2 godziny nauki jazdy – osobno dla rodziców i osobno dla syna – to koszt 160zł.
Auto
Był to nasz pierwszy wyjazd nowym autem i odczucia są bardzo pozytywne.
Łącznie przejechaliśmy 1130 km przy średnim spalaniu 6.6l/100km.
Jedynie do wymiany jest fotelik syna na taki z mocowaniem ISOFIX.

Inne koszty (hotel, zakupy, obiady) – mocno poniżej średniej wyjazdowej 🙂

Powrót do domu

Wyjechaliśmy o 11.30, obawiając się dużego ruchu na drodze. Okazało się, że było pusto i spokojnie. Po 4h byliśmy w domu.

DCIM103GOPRO

Nowy rok 2017

fire

Narciarskie ostatki

Znowu Wisła, znowu Klepki. Miało być 5 zjazdów, wyszło 8… Narty oddane, teraz czekamy na przywitanie nowego roku. Może nie uśniemy 😉

Kolejny dzień na stoku

Dziś korzystaliśmy ze słonecznej, choć mroźnej pogody i praktycznie cały dzień spędziliśmy na stoku w Wiśle. Niestety dojazd i powrót to wyzwanie – 30 km do pokonania, a minimum godzina jazdy.  Z dnia na dzień jesteśmy coraz mądrzejsi, dziś kupiliśmy wyciąg na jutro, by znowu nie stać rano 40 minut w kolejce do kasy 😉 No i jesteśmy umówieni z panem z Dębowca, że do 18 oddamy mu narty.

Warunki super, świeży śnieg, stok ubity… niestety, powoduje to obrażenia przy mocnym upadku. Ciekawe, czy jutro będę miał lewy bok – na razie jest czerwona pręga …

 

Stok Klepki – Wisła Malinka

Dziś po śniadaniu zabraliśmy narty z wypożyczalni i pojechaliśmy szukać dużej oślej łączki dla naszej rodziny. Mieliśmy kilka upatrzonych stacji po drodze. Zwycięzcą został Ośrodek Narciarski KLEPKI – Wisła Malinka Były drobne problemy z parkowaniem, ale daliśmy radę. Teraz też wiemy, że błędem był zakup karnetu czasowego – lepiej wychodzi ilościowy. No ale kiedyś trzeba się tego nauczyć 😉 Zaczęliśmy od małego stoku, a skończyliśmy na wycieczkach na 600 metrów wyciągiem talerzykowym.  Żonie udało się odbyć lot a`la skoczek narciarski, Szymon miał bliskie spotkanie z innym lotnikiem (bez strat). Ja natomiast zaliczyłem najlepszy upadek (oceny 10/10 +  szukanie sprzętu gratis).

Po nartach pojechaliśmy do Czech na zakupy (buchticzki) i wróciliśmy do Bielska … na chińszczyznę. W hotelu byliśmy przed 20.00.

klepki

Nauka jazdy dla opornych … i starych

Dziś my pojawiliśmy się na stoku z instruktorem. Szymon dostał swój karnet i tyle go widzieliśmy. Nam natomiast przekazano tajemną wiedzę, która mocno zburzyła nasze znane podejście do nart. Niestety kondycja po nocnych przygodach jeszcze nie taka, jak byśmy chcieli i lekcja musiała być przerywana. Na koniec Instruktor zabrał Mnie na stok (bo uczyliśmy się na oślej łączce) i pokazał, jak to, czego się uczyliśmy, wygląda w praktyce. Stresik na górnej stacji był. Ale z pomocą instruktora zjechałem na dół. Potem rodzinnie szlifowaliśmy formę na oślej łączce. 2 h dało nam nieźle w kość.

Wieczorem Szymon kazał się zabrać do chińskiej knajpy i zjadł obiad za dwóch.

zdjecie-1

Narty… bez nart

Nocą okazało się, że rodzinne święta są okazją do spotkania nie tylko rodziny. Wystarczy jeden nosiciel, by „załatwić” 7 z 10 osób 🙁

Żona nie wstała na śniadanie. Ja rano byłem jeszcze na tyle na chodzie, że po zaopatrzeniu domu w izotoniki zabrałem Szymona na stok i… 90 minut stałem w wichurze, podziwiając, jak syn pod okiem instruktorki opanowuje tajniki jazdy na nartach.

Po powrocie do domu czułem się coraz gorzej. Jeszcze wyciągnęli mnie na małe zakupy i „film mi się urwał” … dziś ja spałem na izolatce 😉

Wyjazd na sylwestra – narty w Bielsku

Chwilę po 10 wyruszyliśmy w drogę. Pod hotel dotarliśmy o 14:00. Następnie podjechaliśmy pod stok wybrać narty i umówić instruktorów. Wieczorem poszliśmy do kina na „Łotr 1” A nocą…. się działo.