Tag: 16’Austria

Austria 2016

Miłego oglądania:

flagge-salzburg

Pierwsze podsumowanie

3421km przejechanych samochodem,
2800 zrobionych zdjęć (przed selekcją),
2574m npm weszliśmy tam pieszo (przełęcz Hochtor),
2504m npm wjechaliśmy tam autem (przełęcz Hochtor),
704km najdłuższy dzienny odcinek pokonany z przyczepą,
50h 41min spędzonych w aucie,
50 filmów (przed selekcją),
8,8l średnie spalanie auta podczas wakacji,
17:00 godzina zamknięcia większości atrakcji i sklepów w Austrii,
7C minimalna temperatura jaką spotkaliśmy rano po wyjściu z przyczepy,
4 kempingi zaliczyliśmy,
3 ? liczba odwiedzonych krajów (Czechy, Niemcy, Austria),
PS
Budżet wakacji został oszacowany ze 100% dokładnością.

pods

Powrót do domu

Wstajemy o 10, ale jakoś szybko się ogarniamy (pogoda średnia) i już o 11.00 ruszamy. Jeszcze zakupy w Billi i 30 minut później ruszamy do PL. Do stacji benzynowej docieramy na oparach 😉 . O 14.00 jesteśmy w Częstochowie (był mały korek na DK1) , potem sprawdzamy nową obwodnicę Łodzi, która skaraca czas jazdy o ok. 60 minut (WRESZCIE). Do domu docieramy po godzinie jazdy A2.

end

Ostrawa i okolice

Dziś chcieliśmy sobie zrobić leniwy dzień na kempingu nad jeziorkiem. Do czasu aż nie zachciało nam się zwiedzać bunkrów i oglądać czołgów i katiusz w niedalekiej okolicy. W trakcie wycieczki okazało się, że jesteśmy na ścieżce dydaktycznej Czechosłowackie Fortyfikacje, a schronów jest więcej niż nam się wydawało. I tak dzień zrobił się intensywny jak zwykle.

DSC_1887DSC_1892

Żegnamy Alpy

Ranek przywitał nas chłodem – było zaledwie 7 stopni. A na pobliskich górach pojawił się świeży śnieg. Tym bardziej nie żal było odjeżdżać. Cały dzień jechaliśmy płynącymi wodą autostradami, by o 21.30 zameldować się na kempingu w Ostrawie. Przez drogę doczytaliśmy trzecią część „Baśnioboru”. Zostały nam już tylko dwa tomy. W związku z brakiem innych lektur pod ręką napoczęliśmy też „Akademię Pennyroyal”. Bardzo wciągająca książka.
PS.
Pogoda w Czechach na szczęście lepsza niż w Austrii.

_20160714_211518

Twierdza Hohenwerfen i kopalnia miedzi

Na dziś nie planowaliśmy żadnych atrakcji outdoorowych. Od dawna prognozowano załamanie pogody, tak więc bogatsi o tę wiedzę zostawiliśmy na dziś zwiedzanie Salzburga lub jakichś atrakcji w bliższej okolicy. Podjechaliśmy najpierw do kopalni, ale okazało się, że otwierają ją po południu. Zaczęliśmy więc od zwiedzania zamku na skale z XI wieku. Każde z nas dostało audio guide, z którymi chodziliśmy po twierdzy. Zobaczyliśmy kaplicę, komnatę tortur, lochy, arsenał, dzwonnicę, apartament króla. Szymon wzbogacił się o zbroję średniowiecznego rycerza. Po tej wycieczce rozpadało się na dobre. Zwiedziliśmy jeszcze kopalnię, ale chyba była zbyt mało interaktywna jak na nasze oczekiwania. Szymon ciągle mówił, że ta z Bochni ciekawsza. W dodatku nie działała kopalniana kolejka – jak się okazało później z powodu deszczowej pogody.
Sponsorem dzisiejszych wyjść była karta Ziemi Salzburskiej. Niestety po raz ostatni na tym wyjeździe.

DSC_0538

Dzień w Dolinie Saalbach

Dziś z powodu nieco gorszej pogody wybraliśmy relaks w dolinie na zaledwie 1300 m. Rano padało, więc dotarliśmy na miejsce bez przekonania. Okazało się jednak, że pogoda to nie powód dla Austriaków, by rezygnować z aktywnego wypoczynku. Przełamaliśmy się i my. 🙂 Zaczęliśmy od przejażdżki ciuchcią ciągnietą przez traktor. Potem przeszliśmy się na blisko kilometrowy spacer prowadzący ażurowymi mostami w koronach drzew, 42 metry nad ziemią. Następnie ku radości syna spotkaliśmy wolno biegające owce, świnie i kozy, które można było głaskać i karmić. Potem Szymon skorzystał z uroków wodnego zakątka, mocząc nogi w lodowatej wodzie. Następnie myśleliśmy o wymarszu, ale synek zaciągnął nas do jeszcze jednej bawialni na swieżym powietrzu. Można tam było robić wyścigi kaczek w strumieniu, łowić drewniane ryby w małym stawie, zagrać w leśne kręgle, golfa a nawet chińczyka. Na koniec był występ klauna i malowanie buziek. Zaprzyjaźniliśmy się też z miejscowym psem Ludwikiem. A potem, zahaczając o sklep, wróciliśmy do domu. Po drodze zaczęła się ulewa.

DSC_0530

Góra 4 żywiołów i wąwóz wody

Dziś kolejny raz jechaliśmy kolejką, tyle że przedtem zwiedzaliśmy wąwóz Lichtenstein z górskim strumienien i wodospadem.  Przeraziły nas tam tłumy zwiedzających. Potem zjedliśmy obiad w górskiej chacie, a syn szalał na miejscowym torze dla czterokołowych rowerków.  Sama Góra Strachów (Geiserberg) to wielka ścieżka z atrakcjami dla dzieci.  Jest tam 11 stacji tematycznych,  interaktywne stanowiska,  świetne place zabaw.  Dzieje się. 🙂 Tak jak obiecują w przewodnikach, dużo zabawy dla małych i dużych. Na koniec dnia Szymon odebrał dyplom oraz honorową odznakę pogromcy duchów. 🙂

DSC_1838

DSC_0529

Karbachalm

Dzisiaj z rana udaliśmy się na całodzienną wycieczkę. Najpierw czekała nas przejażdżka samochodowa, a potem jak zwykle kulkuminutowa podróż kolejką gondolową. Na samej górze przy stacji czekały niespodzianki dla dzieci, z czego największą atrakcją dla Szymona był wodny plac zabaw z młynami, śrubą Archimedesa, fontannami itp. Po godzinnej zabawie Szymcio zgłosił chęć przeprowadzki do Austrii lub Niemiec 🙂 , bo tylko tutaj jak dotąd spotkaliśmy takie wodne urządzenia. Cudem udało się oderwać syna od zabawy i ruszyć na podbój alpejskich górskich dróżek. Te również zaprojektowane są tak, by i dzieci znalazły coś dla siebie. My mieliśmy zagwarantowane widoki i zapach alpejskiej łąki jak z reklamy, a Szymon szukał kolejnych urządzeń do zabawy schowanych wzdłuż ścieżki. A potem znów wróciliśmy na wodny plac zabaw i siedzieliśmy na nim do czasu odjazdu ostatniej kolejki. 🙂
PS.Pogoda dziś była trudna, ponad 25 stopni w górach i ponad 30 w dolinach. Aktualnie przeszły już burze i znów świeci słonko.

 

DSC_0521

W górach i dolinach

Dzisiaj pierwszą część dnia spędziliśmy w górach, gdzie pogoda była niezwykle zmienna. Rano nas zmoczyło i góry zniknęły z oczu. Podjechaliśmy więc inną kolejką w góry – tam już rozpogodziło się na tyle, że zrobiliśmy małą traskę.
A potem wróciliśmy na kemping i zaczęliśmy z synem korzystanie z tutejszych atrakcji. Skończyliśmy na testowaniu kajaków.
DSC_1836

DSC_1819