Tag: 14’Mrągowo

Powrót

Rano było ciężkie, bo wstać trzeba było po ósmej. Dopakowanie, bitwa dwóch rycerskich szczurków podczas śniadania i już po 11.00 wyjechaliśmy w drogę do domu.

0701

Wracając przez Polskę, zatrzymaliśmy się gdzieś na mazowieckiej wsi.

0702

W domu byliśmy przed 15.00.

Lany poniedziałek

Poranna pobudka zgodnie ze zwyczajem rozpoczęła się na mokro 🙂 Ostra bitwa trwała do śniadania. Po nim postanowiliśmy się przejechać po okolicy w poszukiwaniu śladów średniowiecza. Padło na Reszel.

0602

Zamek o dziwo otwarty, bo jak się okazało, jest w nim obecnie hotel. Niestety przez to zwiedzanie prawie niemożliwe. Na szczęście posiadaliśmy własne oddziały i zrobiliśmy sobie inscenizację bitwy o zamek. Nawet smok był 🙂

0603

Wracając przez Biskupiec i Sorkwity, mieliśmy okazję poznać cudowne mazurskie drogi, a mazda mogła w pełnej krasie pokazać, na czym polega niezależne zawieszenie tylnej osi… O drzewach rosnących bliżej drogi niż słupki kilometrażowe nie wspomnę. Podsumowując wycieczkę, Mrągowo to wielkie i rozwinięte miasto 🙂

Po południu w ramach walki z tabletem zorganizowaliśmy zabawę w chowanie szczurków po hotelu oraz kolejną bitwę śmingus-dungusową. Oczywiście bez trampoliny też się nie obeszło 🙂

0601

Pod wieczór wybraliśmy się kolejny raz nad jezioro, gdzie głodomór połknął pomidorową, a my czerwone książęce.

0604

Na zdjęciu powyżej widać przerwę w ogrodzeniu. Ledwo syna złapałem, jak się cofał robiąc zdjęcie…

Dzień zakończyliśmy, posilając się „zieleniną” we włoskiej restauracji na rynku.

 

PS

Te obecne antybiotyki nowej generacji: dwie dawki i syn jak nowonarodzony…

 

Zmienność zdrowia

Dziś po raz pierwszy zostałem obudzony przez skaczącą po łóżku sprężynę ok 9:00.

Świąteczne śniadanie zostało podzielone na dwie sale (tyle jest gości). Na początku nasz mały kelner nie ogarniał nowej rzeczywistości, ale już po chwili pasł nas i poił jak świnki. Ledwo udało nam się odejść od stołu i doturlać do pokoju.

0501

Następnie udaliśmy się na malowanie mazurków, gdzie doszło do małej kłótni o to, co ma przynieść malowany zajączek – prezent czy cukierka.

0502

Po tym incydencie doszło do cichych chwil, które zakończyły się dziwną drzemką Szymona. Mama stwierdziła, że jest bardzo rozpalony, termometr nie zaprzeczył i tak po chwili jechaliśmy do szpitala powiatowego w Mrągowie 🙂

0503

Jak na 20 000 miasteczko przystało tłumów nie było, ale i tak swoje odstaliśmy. Dziś miał dyżur lekarz z karetki i przyjmował wszystkich jak leci – młodych i starych (z ciekawostek: w ciągu swojej świątecznej zmiany zdiagnozował już 3 zawały). Mamy przypuszczenia o wysokiej temperaturze się potwierdziły (39C), więc pacjent dostał czopek paracetamolu zaaplikowany przez rodzicielkę. Wyszło też, że jedno ucho jest czerwone, a i oskrzela mogłyby być w lepszym stanie.

Już po wizycie w aptece, młody ożył i zaciągnął nas na lody i gofry, w hotelu ciężko było mu wytłumaczyć, że jest chory.

Po jakimś czasie niby to szukając zajączka, zaciągnął nas na minigolfa.

0504

Siły niestety starczyło na połowę dołków, ale po chwili znów syn dał dyla przez balkon na plac zabaw i trampolinę. Skończyło się w końcu na wizycie w odnowionym amfiteatrze, gdzie przy sandaczach podziwialiśmy zachód słońca.

0505

Wracając, syn odnalazł w lesie zajączkowe jajo i bardzo się zdziwił, że to może być jednak zabawka.

Padł po 20:00, uprzednio wypijając pierwszą dawkę antybiotyku jak dorosły.

 

Ciepło i słonecznie

Dziwny to wyjazd, Szymon chodzi spać o 21.00, wstaje około 10.00.Niestety miejscowe łóżka są dla nas za miękkie, więc o wysypianiu się nie ma mowy :/
Dziś na śniadaniu mieliśmy osobistego kelnera – wstaliśmy pękaci od stołu po jego karmieniu. Wszystko co było nam znosił. Niestety podczas dostawy parówek dla taty miał wypadek i cały transport znalazł się na podłodze (dowiedziałem się o tym po ich zjedzeniu).
Po śniadaniu wybraliśmy się na rowerowy spacer na plac zabaw. Tu Szymon przepędził tatę po linach, a że Tarzan ze mnie kiepski, to potem trochę dochodziłem do siebie. Po powrocie syna zmogło, ale hasło „basen” ożywiło go. Dziś główną atrakcją była „kula wodna”. Chyba się podobało, bo banan był na twarzy. Jeszcze tylko podtapianie rodziców na zewnętrznym basenie i można było wracać do pokoju. Szymon już prawie zasypiał… ale nie, i tak ze 2h zeszły na nicnierobieniu.. W tym czasie tata pojechał po zamówioną pizzę , ale za to potem mógł pobiegać wzdłuż jeziora. Dopiero po południu syn odzyskał siły i wyszedł się bawić na pl. zabaw.
Obiadokolajca  jak zwykle była we włoskiej knajpie, gdzie syn kontynuował fotosesję Pipy. Po drodze do miasta udało się nam uchwycić zachód słońca 🙂

PS

Chyba idzie ku dobremu, dziś dopiero o 23.00 padł spać, no ale skoro sam zjadł prawie całą porcję spaghetti dla dorosłego, to…

0401

0402

0403

0404
 

 

Choroba nadal trzyma

Na śniadaniu naszło Szymona na zrobienie sesji zdjęciowej Szarkowi. Trochę to trwało, bo fotograf co chwila zmieniał miejsce tej jedynej fotki.

0301

Następnie trochę się pobawiliśmy a to w kulkach, a to na trampolinie czy w piaskownicy.

0302

Potem okazało się że w C+ leci akurat Hobbit, więc mieliśmy ze 2h przerwy. Z planowanego hokeja nic nie wyszło, bo ilość posiadanej przez syna siły + ciągle podwyższona temperatura skutecznie zmuliły nam gracza. Dopiero na kręgle odzyskał jako tako siły.

0303

Potem, po kolejnej godzinie spędzonej w pokoju, udało się nam wyjść na malowanie pisanek. Nasze były dość oryginalne.

 

0304

Wymęczeni, postanawiamy udać się na kolację. Syn odzyskuje siły i szaleje, „podrywając” panią kelnerkę. Wracając do hotelu odwiedzamy jeszcze pac zabaw gdzie jesteśmy do nadejścia zmroku…

0305

0306

W pokoju o 21:00 mamy już grzecznie śpiące dziecko. Ciekawe, czy jutro będzie zdrowszy ?

 

 

Mrongowia – dzień drugi

To już nasz drugi dzień wyjazdu, a w hotelu nadal pustki. Na parkingu pustki,  na śniadaniu pustki, na basenie pustki, plac zabaw opustoszały…

To pierwszy wyjazd tego rodzaju. Podobno ta kameralna atmosfera skończy się jutro – zobaczymy.

Tymczasem hotel przygotowuje się do świąt. Powstała już żywa zagroda z królikami, a od jutra wystartują wielkanocne  animacje (malowanie jajek, szukanie jajek, ozdabianie mazurków itp).

Dziś w ramach rozruchu wyjazdowego zwiedziliśmy Muzeum Sprzętu Wojskowego.Po południu oddaliśmy się basenowaniu. Oto fotki:

Wielkanocny wyjazd

W tym roku zamiast na majówkę, która będzie budowlana, postanowiliśmy wyjechać na Wielkanoc do Mrągowa i na chwilę oderwać się od życia codziennego. Jedziemy do znanego już nam hotelu, gdzie będziemy wypoczywać przez kilka świątecznych dni.

wielkanoc