Tag: 11’Cztery_kraje

Kosice

Dziś byliśmy w gorskim zoo w koszycach,potem pojechalismy do miasta gdzie Szymona z mama zalala grajaca fontanna. Nawet nie narzekali bo tu mamy 36C i zero chmur. Na kempingu mamy owce i kozy oraz kota ktorego Szymon uwielbia. Co do cen to piwo od 0,5eu, nocleg 23eu, lody od 0,2eu. Ps Kocur, nasza lodowka mimo takich upalow kostki lodu robi.

Pozdrowienia z Koszyc

Udało się, jesteśmy w Koszycach. Problem kola wydaje się być rozwiązany. Jutro zwiedzamy miasto i zoo
 

Wysłane z telefonu Samsung

Serwis

Po nocnych poszukiwaniach, rano byłem uzbrojony w długą listę telefonów do okolicznych sklepów i warsztatów. Nowy bęben znalazł się kawałek za Krakowem (90km drogi). Pozostało jeszcze zdjąć stary… niby proste, ale bez narzędzi niewykonalne 🙁 Po odwiedzeniu kilku okolicznych warsztatów udało nam się wypożyczyć mechanika z zakładu poczty – efekt: 5 min i po robocie 🙂

Teraz tylko wycieczka za Kraków… Jej, że tam nie ma autostrady! To była męka – 60km korka, tir za tirem.
W warsztacie radzą kupić nowy bęben i zakładają nowe łożyska. Kupujemy też odpowiednią ilość śrub do kół, po czym wracamy (po drodze była mała awantura z synem). Na szczęście do Tarnowa korków brak.
Na kempingu szybki serwis i już po chwili mamy chyba sprawną przyczepę (chyba, bo w drodze wyjdzie, na ile jestem dobrym mechanikiem). Teraz powoli się pakujemy, bo jutro chcemy na Słowację dotrzeć.

Tarnów

Jako że dziś niedziela, serwisy nieczynne, to mamy dzień zwiedzania. Zawsze jak byłem w tym mieście, to nocą na dworcu PKP, a dziś słonko, 30C, nic tylko zwiedzać. Rano się zadomowiliśmy w przyczepie, stoczyliśmy bitwę z osami (wygraną bez ofiar).

Około południa wybraliśmy się do miasta, najpierw był plac zabaw w parku obok, potem zwiedzaliśmy rynek i bankomaty. Dalej były lody. Od 17 poszliśmy do pobliskiego aquaparku na rury… Zabrać syna stamtąd było bardzo ciężko…
Wieczorem obiad, mała wycieczka autem po mieście w poszukiwaniu warsztatu, chwila w sieci w poszukiwaniu rozwiązania naszego kołowego problemu i zaraz spać pora.
Jutro w planach naprawa koła, by potem pojechać w świat.

Koło na początek…

się urwało za Radomiem :/ Najpierw były dziwne piski, potem takie cykliczne odgłosy, niestety dla nas najpierw myśleliśmy, że to koło manewrowe lata (bo latało), a potem, że okno (bo było otwarte). Trzeciej szansy nie było i w szczerym polu, zwalniając przed kombajnem, zobaczyłem w lusterku koło z boku… Nasze koło.
Okazało się, że odkręciły się śruby (tylko czemu i jak to możliwe). Trzy znalazłem na drodze i przykręciłem koło. Powoli pojechaliśmy szukać warsztatu. Tam – tak naprawdę w drugim z kolei – okazało się, że aby naprawić to koło, trzeba by rozwiercić otwory i nagwintować pod większe śruby, bo obecne gwinty to się nadają…
Przed Tarnowem słowa mechanika potwierdziły się (dwie śruby puściły). Jadąc tempem rowerowym – 35km/h – dojechaliśmy do kempingu i poszliśmy zmęczeni wrażeniami spać.

Słowacja na początek

Pierwsze dni postanawiamy spędzić na Słowacji.
Za pierwsze noclegowe miasto posłużą nam Koszyce.
Jedziemy jutro z rana – najpierw po przyczepę, a potem w 500km drogę.

3.2.1 …

Już tylko godziny dzielą nas od wakacyjnej wyprawy. Pierwszy raz jedziemy z przyczepą, ale co to dla nas 😀
W tym roku nie mamy celu podróży, więc radzimy często zaglądać na tę stronę, by być na bieżąco.Pozdrawiamy 3kluchy

Na południe

Wyjazd już za tydzień a my nadal nie wiemy gdzie nas koła zawiozą. Jedziemy szukać ciepła i słońca oraz niebieskiego nieba. Przy okazji musi być „woda, rura i jakuzia” oraz piaskownica… Jak to będzie wyglądać … zobaczymy. Relacja zacznie się pewnie od 20.08