Styczeń 2016 archive

Przygoda z ogrzewaniem

Jadąc na sylwestra w Warszawie było +10C, zostawiliśmy więc uchylone okno… Po powrocie na dworze było -13C, w domu zastaliśmy +10C. Rozkręciliśmy kaloryfery na max i czekaliśmy na ciepło. Niestety czas mijał a temp. w domu nie rosła i to mimo gotowania, pieczenia itp. Noc nie zapowiadała się zbyt ciepło. Na szczęście po dogłębnym przeczytaniu instrukcji klimatyzatora okazało się że funkcja grzania działa do -15C. Uratowała nas !! Po godz grzania klimatyzacja mieliśmy dodatkowe +6C. Rankiem mimo całonocnego grzania kaloryferem (sam rozgrzał się do ponad 45C) w domu było zaledwie 17C a temperatura podłogi wynosiła niecałe 14C !! Dopiero po dwóch dniach dogrzewania dodatkowo klimatyzacja udało się dojść do 20C

Z niecierpliwością i ciekawością czekałem jak w takich warunkach zachowa się ogrzewanie podłogowe. 24.14 Piec przełączył się w stan urlopowy i do 4.01 utrzymywał tylko temperaturę 8C w domu. 5.01 po południu miał się odpalić i rozgrzać dom do 18C następnego dnia. 6.01 po 11:00 pojawiłem się w domu, temperatura zastana wynosiła 16,5C  W domu panowało uczucie ciepła można było się rozebrać i normalnie pracować. Podłoga nie była gorąca, miała ze 20C

Na pewno ogrzewaniu podłogowemu pomogło dobre zaizolowanie ścian (12cm styropianu lambda 0,033), stropu (min 12cm, max prawie 40cm styropianu), sufitu (15cm wełny mineralnej lambda 0,39), dachu (20cm wełny mineralnej lambda 0,38), okna trzyszybowe. Tak czy siak ogrzewanie podłogowe wygrało to starcie.

Podsumowania i plany

Oto brakujące wpisy podsumowujące pracę wykonaną w poprzednich latach budowy:

Plany 2013

Podsumowanie i plany 2013/2014

Podsumowanie i plany 2014/2015

Podsumowanie i plany 2015/2016

Dwunaste wkłucie

Musisz się zalogować aby zobaczyć treść posta.Proszę . Nie masz konta? Dołącz do nas.

Podsumowanie wyjazdu do Wiednia

Przejechaliśmy 1440km, zajęło nam to 14h, średnie spalanie 7,3l/100km przy średniej prędkości ruchu 98km/h (Vmax 155km/h). Przez 5 dni zwiedziliśmy 12 wiedeńskich atrakcji. Najdroższa i najkrótsza była wystawa Star Wars, najtańsze, ale najdłuższe to Arsenał i Muzeum Historii Naturalnej, droższy ale na pewno warty swojej ceny jest Dom Morza.  Hotel „Etap budget” jak zawsze się sprawdził, śniadaniem można było się najeść do syta. Niestety przy naszym zwiedzaniu i tak trzeba było często posilać się na mieście. Z nowych smaków odkryliśmy: pudełko kebab z ryżem, poncz (różne smaki), restaurację Vapiano. Przywitanie nowego roku z racji podwyższonego ryzyka postanowiliśmy obserwować trochę z boku, co nie było wcale łatwe, bo w Wiedniu na miejskich imprezach postanowiło zabawić się ponad 0,5mln ludzi. Noworoczny pokaz sztucznych ogni zrobił na nas wrażenie. Wszystko przebiegło mimo wszystko bezpiecznie.

Koszty… średnio 500eu na osobę. Samo zwiedzanie to prawie 300EU, jedzenie na mieście 250EU (tylko śniadania mieliśmy w hotelu). Koszt biletów tygodniowych na komunikację miejską 16EU od osoby, tygodniowy parking  P+R to 14EU (uwaga, aby móc jeździć w tym czasie autem, trzeba u obsługi pobrać bilet).

Zdjęć i filmów zrobiliśmy prawie 2500, ale to jeszcze przed selekcją.

Ogólnie – bardzo udana wycieczka. Mimo intensywnego zwiedzania nie zobaczyliśmy nawet połowy atrakcji wartych obejrzenia. A zatem niedosyt i pretekst do powrotu jest 🙂

 

Piąty, ostatni dzień zwiedzania

Jako że z powodu Nowego Roku śniadanie jest do 12.00, możemy na nie iść po 11.00 😀 Na miasto wychodzimy po 12 i kierujemy się na wystawę „Star Wars identities„. Cena straszna (prawie 70EU za 2+1), na pewno dla fanów warta odwiedzenia, ale nie jest jakaś wybitna czy duża. Po niej idziemy coś zjeść (chińszczyzna i frytki w MC), a potem postanawiamy wybrać się do Belwederu. Niestety pomijamy wystawę Klimta w środku (20EU) i oglądamy tylko park (mimo zimy warty uwagi). Obiad tym razem będzie po włosku. Jemy w Vapiano, takie połączenie MC, restauracji i kuchni na żywo. Bardzo smaczne (średnio 10EU osoba). Jako że to ostatni dzień zwiedzania, udajemy się na koniec dnia po auta na parking P+R i wracamy do hotelu. Po około godzinie wychodzimy na Prater. Mimo Nowego Roku całkiem sporo ludzi. Nasz cel wyjścia – auta do zderzania – czynny . Szalejemy w większym gronie (z miejscowymi), potem idziemy coś zjeść i wypić (pyszny poncz o smaku owoców leśnych), znowu idziemy szaleć na autach i wracamy po poncz. Powrót do hotelu wydłuża się, bo wchodzimy na plac zabaw (ach, żeby takie były w PL). Nie wiem, ile tam jesteśmy, ale kubek ponczu szybko staje się pusty, zostaje tylko oddech smoka 😛

W hotelu zostało nam pakowanie, bo jutro rano wyjazd i powrót do rzeczywitości. 🙂

0601DCIM101GOPRO0603 0604 0605

Szczęśliwego nowego roku 2016

0505