Lipiec 2010 archive

Decin

Dziś było troszkę zimniej, padał nawet deszcz. Byliśmy w Decinie. Po południu Szymon odkrywał uroki kąpieli…

Wędrówki po górach

Dziś z rana Szymon miał atak zębów, więc potem trochę dosypialiśmy. Po południu wybraliśmy się na „Mariina skala” – 447m n.p.m. Jak się po powrocie okazało, temperatura w słońcu wynosiła ok. 45C.

www.ceskehory.cz

Niedzielna laba

Spobyt

Tak nazywa się nasz nowy kemping, na którym mieszkamy. Cała przeprowadzka nie była zbyt długa, bo jeszcze o ile zwijanie bazy trochę trwało, to już sam przejazd był chwilą (ok 70km). Jako że upał straszny (do 40C w słońcu), ceny zachęcają, a Szymon chciał łóżka jak się okazało, to wynajęliśmy domek (450Kc za dobę). Od jutra zwiedzamy Czeską Szwajcarię.

Jested

Dzis bylismy na gorze w tytule, nastepnie zjedlismy obiad w Libercu i zaleglismy na kempingu. Jutro Szwajcaria

Skalne Miasto koło Jicina

Pogoda dopisuje (choć noce są zimne), więc nie siedzimy w miejscu, tylko zwiedzamy. Dziś pojechaliśmy do Skalnego Miasta koło Jicina, gdzie Szymon doskonalił wspinaczkę i pokonywanie różnych nierówności. Teraz bawimy się na dyskotece dla dzieci :)Ależ ci Holendrzy, mali i duzi, balują… A Szymon też nie jest gorszy, tańczy na disco i chyba powoli nam biegać zaczyna.

Zoo

Dziś byliśmy w najstarszym ZOO w Czechach, gdzie atrakcją są białe tygrysy. Po południu szaleliśmy na placach zabaw i graliśmy w piłkę. Teraz usypiamy (na siedząco).

Deszczowo

Dziś o 3 w nocy obudził (rodziców) niezły deszcz, na szczęście namiot to wytrzymał. Syn wstaje jak gdyby nic przed 7 i po długich bojach udaje nam się go jeszcze „uśpić” do 9. Pogoda nie rozpieszcza – pada z małymi przerwami. Postanawiamy jechać na kryty basen, ale chwilę przed dotarciem tam Szymon zasypia … Teraz jesteśmy w centrum handlowym, gdzie „mały” okupuje wszystkie samochodziki, pociągi i inne tego typu atrakcje (koszt jednego przejazdu zabawką to ok 15Kc). Zaraz idziemy coś zjeść, a potem się zobaczy… Jutro ma być już lepiej z pogodą, więc planujemy wizytę w Zoo.

Poniedziałek

To był dzień laby, z rana trochę się obijamy, jeśli można tak powiedzieć, bo Szymon nie może pozostać bez ruchu dłużej niż 30sek. Ok. południa zmęczeni postanawiamy zjeść coś w Libercu (wybór pada na tutejszy bar mleczny). Po południu basenujemy się, tzn. próbujemy, bo synowi najbardziej odpowiada brodzik do mycia stóp :/ Pod wieczór na kempingu pojawia się dmuchany zamek do skakania, w którym Szymek spędza trochę czasu. Pada (syn) jak zwykle ok. 22.

Nowy rower – Motorek (1)

Zakupiony dziś w Libercu podczas pierwszych zakupów.