Kret

Author's posts

Dzień ostatni

Niestety wakacje powoli się kończą, po iście zimowej nocy zakończonej atakiem mgły, rano pojawiło się słońce. My dziś bez planu, każdy robił co chciał. Tata poszedł biegać, Syn rowerową, Mama łapała promienie słońca i też poszła biegać. Po południu poszliśmy do lasu po drewno na ognisko. Teraz mamy gratis koncert (jest w pobliskiej Marinie, ale po wodzie świetnie niesie się muzyką). Jutro czeka nas cały dzień jazdy.

Czeski Krumlov

Po południu udaliśmy się na wycieczkę i na zakupy. Po pierwsze okazało się że w Krumlovie jest wielkie Tesco z pełnym asortymentem. Kupiliśmy nawet drewno na ognisko.

Sam Krumlov jest uroczym miastem i warto go odwiedzić. Wpadliśmy tylko na chwilę a ledwo go opuściliśmy po 3h, w dodatku jest tu chińska knajpa 😉

Kolejny dzień sportu

Dziś musieliśmy o 11 stawić się pod wyciągiem by odebrać zamówione wcześniej maszyny (fulle Kony), dla Szymona był to pierwszy kontakt z miękkim tyłem, dla mnie był to powrót do przeszłości. Mama natomiast zabrała kije NW i rozpoczęła trening pod górę trasa wyciągu (wyprzedziła nas oczywiście). Dalej każdy robił swoje chłopaki testował swoje rumaki a mama robię rundy góra dół góra. Po przeszło 2h wróciliśmy na kemping (po drodze były jeszcze trampoliny).

Ognisko

My się zimy nie boimy i ognisko rozpalimy 😉

 

Podzieleni

Dzis było trochę inaczej, mama została nad wodą łapać promienie letniego słońca, Tata z synem natomiast udali się do bikeparku nabierać doświadczenia na tutejszych trasach. Po południu poszliśmy na miasto a wieczorem pobiegaliśmy.

 

 

 

Kolejny dzień na rowerze

Dzis rano obudziło nas żadko spotykane tu słońce 😉 przez to dłuższy czas zastanawialiśmy się co dziś robić. Wreszcie koło południa wyruszyliśmy na rowerową wycieczkę. Najpierw pojechaliśmy na górę (zamiast jechać wyciągiem) potem na chwilę zaliczyliśmy bikepark, następnie udaliśmy się szlakiem rowerowym w las, było trochę jazdy pod górę, trochę w dół, trochę słońca, sporo deszczu. Spotkaliśmy rodzinę saren i wylądowaliśmy we Frymburgu. Tam po małym posiłku i zakupach rozpoczęliśmy powód do Lipna. W miejscowym sklepie okazało się że nie ma kury, przez co musieliśmy zrezygnować z grilla, zamiast tego karmili nas w restauracji 😉

 

 

 

Bikepark Lipno

Dziś byliśmy w jednym z powodów dla których tu przyjechaliśmy. Oczywiście padało cała noc, więc zanim się wybraliśmy to było koło południa, po zakupie karnetów na wyciągi zaczęliśmy szaleć. Jako że my nizinni kampinowscy rowerzyści zaczęliśmy od ścieżki rekomendowanej 8 latkom… Juz po chwili okazało się że bycie 8 latkiem w czechach wymaga sporo umiejętności 😋 chopy wyrastają jedna po drugiej, zakręty zarastają drzewami, ścieżka przy 30km/h robi się bardzo wąska… i te wszędobylskie grzyby. 5km niezle obnarzyło nasze braki. Po drugim zjeździe było już lepiej, niestety moje tylne koło wymagało wymiany dętki. Oni pojechali dalej a ja musiałem udać się do serwisu. Po moim powrocie coś zjedliśmy i jeździliśmy dalej. Na koniec został nam zjazd na kemping, na początku wybraliśmy trasę zjazdową, ale kamyczki widziane z wyciągu okazały się wielkimi głazami. Odbiliśmy zatem na drogę dla górskich hulajnóg… Myśleliśmy że będzie lekko i przyjemnie… Teraz już wiemy czemu te hulajnogi miały amortyzatory i hamulce tarczowe. Po dotarciu na kemping po 17:00 padliśmy…

Ps

Znowu pada, a temperatura za dnia wynosi max 17C

Ps2

Wyjazd sponsoruje reklama o bocianie 🤣

 

 

 

Ścieżka w koronach drzew

Dziś spokojniejszy dzień, powoli wstaliśmy, zalatwilismy zaległe sprawy i poszliśmy na górę w okolicy wspinać się ścieżka w koronach drzew. Potem trafiliśmy na wielki plac różnych zabaw i koło 16 biegliśmy na kemping podczas letniej burzy. Rozpadło się na dobre, więc wreszcie był czas na zrobienie grilla. Jutro rowery

 

 

 

SUP

Dziś nad ranem nieźle padalo, dlatego myślałem że nic z tego nie będzie. Na szczęście po 9:00 się przejasniło i pojechałem autem do wypożyczalni po deskę do wiosłowania. Przed 10:00 odziani w pianki poszliśmy do wody. O dziwo nauka pływania na tym jest intuicyjna, już po chwili śmigalismy na tym jak ryby. Chyba trochę przegieliśmy bo pływaliśmy praktycznie bez przerwy do 17

Zobaczymy co będzie z nami jutro, na razie odkryliśmy spalenie ciał i braki w nawodnieniu.

PS

Pewnie po sezonie sprawimy sobie taką maszynę na własność. Wypożyczenie na dzień to koszt 500kc

 

 

 

Wycieczka rowerowa

Dziś wybraliśmy się na wycieczkę rowerową do okola jeziora (wersja z promem). 20km jazdy ścieżka rowerową szybko zleciało, dlatego odwiedziliśmy też „plac zabaw” gdzie Szymon zjeżdżał z gigantycznej wodnej zjeżdżalni i letniej wersji toru pontonowego. Po południu deszcz wygonili nas do Alberta po buchticzki. Wracając mieliśmy okazję podziwiać cuda przyrody i optyki.