Dzień czternasty – Zoo, Schloss Nymphenburg, Hirschgarten

16 lipca

Ostatni dzień pobytu w Monachium poświęcamy na relaks w parku, zoo i muzeum. Czyli zapewniamy sobie wszystkiego po trochu ? mieszankę kultury z naturą. Z rana udajemy się na piechotę do zoo, jako że nasz kemping jest położony w pobliżu. Spędzamy w nim pół dnia, oglądając zwierzęta z różnych stron świata, ułożone kontynentami. Szymon bardzo aktywnie szuka owych zwierzątek i sprawdza informacje na mapce. Najbardziej zauroczony jest domkiem myszek i chomiczków. Nieco mniej podoba mu się obcowanie w zagrodzie z kozami. Tatusiowi za to na długo zapadnie w pamięć grota nietoperzy. A mamie ? most linowy, na którym boleśnie obiła sobie obojczyk. Szymon jeździ też kolejką, próbuje wdrapać się na wieżę widokową z bali, ale to zadanie z lekka przerasta jego możliwości i umiejętności. Wędrujemy też do akwarium, gdzie spotykamy rekiny i różne ciekawe ryby typu morena. Znajdujemy też ośmiornicę ? może to ta z Sea Life przyjechała do zoo na wakacje 😉 . W sklepie przy wyjściu Szymon kupuje sobie pluszowego chomiczka za jedyne 12 euro i potem ciągle go niańczy.

Drugą część dnia spędzamy w Pałacu Nymphenburg, gdzie mieści się Muzeum Natury i Człowieka, a potem w Hirschgarten ? przypałacowym lesie, w którym niegdyś polowano. Musimy przejechać pół miasta, nim dostajemy się do naszego pałacu. Tradycyjnie spotykamy tu dorosłe łabędzie z 3 brzydkimi kaczątkami oraz wielkie tłuste gęsi pozostawiające zielone kupy.

Muzeum opowiada historię powstania i rozwoju wszelkich form życia na ziemi. Tłumaczy też różne zjawiska, typu wulkanizm czy trzęsienia ziemi. Jest w nim sporo interaktywnych gier i zgadywanek dla dzieci, niestety wszystkie po niemiecku. Oglądamy też sławnego niegdyś misia Bruna, który wędrował przez Alpy od Włoch, po Niemcy, Austrię i Szwajcarię i czynił spustoszenia w ludzkich gospodarstwach napotykanych po drodze, aż w końcu został odstrzelony. W Muzeum Historii naturalnej stoi wypchany jako eksponat i pustoszy gniazda pszczół. Po obejrzeniu wszystkich wystaw w muzeum, ruszamy w poszukiwaniu jedzenia i w kierunku Hirschgarten. Szymon podróżuje na barana. W Hirschgarten trwa właśnie święto piwa, Tata wiec od razu biegnie po kufel i kupuje litr trunku. Wygina mu się nadgarstek od tego kufeleczka 😉 Potem przychodzi pora na zamawianie jedzenia. Tata tradycyjnie pochłania currywursta, syn frytki, a mama nietypowo naleśnika z dżemem. W tzw. międzyczasie syn podróżuje wozem policyjnym na karuzeli w wesołym miasteczku. Potem ruszamy szukać wodnego placu zabaw. Misja kończy się sukcesem. Znajdujemy mały, ale zdecydowanie wodny placyk. Na koniec dnia trzy mułki wracają kolejką i metrem do domu. Na kempingu jedzą pizzę, wypijają piwo, po czym idą pakować swój dobytek. Jutro powrót :/ .

Następny dzień

 1,700 total views,  1 views today