Powrót do Relacje

2019 Czechy

Drugie wakacje w 2019 roku. Tym razem Czechy w sierpniu.

141 total views, 1 views today

Dzień pierwszy – ciężki dojazd

Wiedzieliśmy że dojazd będzie ciężki, dlatego wyjechaliśmy przed 8:00 po 4h byliśmy we Wrocławiu. Dalej niestety ziściły się wszystkie koszmary… Remonty, budowy, korki, wypadki. Po 16 byliśmy na obwodnicy Pragi, godzinę później przebijaliśmy się lokalnymi drogami by ominąć wypadek na autostradzie. Do celu było jeszcze ponad 200km a recepcję zamykają o 20. Walka z czasem …

Dzień drugi – wycieczka do Linz

Rano od razu zameldowaliśmy się w wodzie, po południu pojechaliśmy do Linz (Austria) na zakupy. Na początku musieliśmy znaleźć stację benzynową. Na szczęście tu na wsiach maja samoobsługowe. W mieście odnajdujemy nową wersję Toys’r’Us i robimy duże zakupy po promocyjnych cenach. Później jemy smacznego chinola i jedziemy szukać Intersparu. Plus City robi na nas wielkie …

Dzień trzeci – wycieczka rowerowa

Dziś wybraliśmy się na wycieczkę rowerową dookoła jeziora (wersja z promem). 20km jazdy ścieżką rowerową szybko zleciało, dlatego odwiedziliśmy też „plac zabaw” gdzie Szymon zjeżdżał z gigantycznej wodnej zjeżdżalni i letniej wersji toru pontonowego. Po południu deszcz wygonili nas do Czeskich Budziejowic w poszukiwaniu Alberta i buchticzek. Wracając mieliśmy okazję podziwiać cuda przyrody i optyki. …

Dzień czwarty – SUP

Dziś nad ranem nieźle padało, dlatego myślałem że nic z tego nie będzie. Na szczęście po 9:00 się przejaśniło i pojechałem autem do wypożyczalni po deskę do wiosłowania. Przed 10:00 odziani w pianki poszliśmy do wody. O dziwo nauka pływania na tym jest intuicyjna, już po chwili śmigaliśmy jak ryby. Chyba trochę przegięliśmy bo pływaliśmy …

Dzień piąty – ścieżka w koronach drzew

Dziś spokojniejszy dzień, powoli wstaliśmy, załatwiliśmy zaległe sprawy i poszliśmy na górę w okolicy wspinać się ścieżką w koronach drzew. Potem trafiliśmy na wielki plac różnych zabaw i koło 16 biegliśmy na kemping podczas letniej burzy. Rozpadło się na dobre, więc wreszcie był czas na zrobienie grilla. Jutro rowery 96 total views, 1 views today

Dzień szósty – Bikepark Lipno

Dziś byliśmy w jednym z powodów dla których tu przyjechaliśmy. Oczywiście padało cała noc, więc zanim się wybraliśmy to było koło południa, po zakupie karnetów na wyciągi zaczęliśmy szaleć. Jako że my nizinni kampinoscy rowerzyści zaczęliśmy od ścieżki rekomendowanej 8 latkom… Już po chwili okazało się że bycie 8 latkiem w Czechach wymaga sporo umiejętności …

Dzień siódmy – kolejny dzień na rowerze

Dziś rano obudziło nas rzadko spotykane tu słońce 😉 przez to dłuższy czas zastanawialiśmy się co dziś robić. Wreszcie koło południa wyruszyliśmy na rowerową wycieczkę. Najpierw pojechaliśmy na górę (zamiast jechać wyciągiem) potem na chwilę zaliczyliśmy bikepark, następnie udaliśmy się szlakiem rowerowym w las, było trochę jazdy pod górę, trochę w dół, trochę słońca, sporo …

Dzień ósmy – podzieleni

Dziś było trochę inaczej, mama została nad wodą łapać promienie letniego słońca, Tata z synem natomiast udali się do bikeparku nabierać doświadczenia na tutejszych trasach. Po południu poszliśmy na miasto a wieczorem pobiegaliśmy i zrobiliśmy ognisko. 101 total views, 1 views today

Dzień dziewiąty – kolejny aktywny dzień + Krumlov

Dziś musieliśmy o 11 stawić się pod wyciągiem by odebrać zamówione wcześniej maszyny (fulle Kony), dla Szymona był to pierwszy kontakt z miękkim tyłem, dla mnie był to powrót do przeszłości. Mama natomiast zabrała kije NW i rozpoczęła trening pod górę trasą pod wyciągiem (wyprzedziła nas oczywiście). Dalej każdy robił swoje chłopaki testowali swoje rumaki …

Dzień dziesiąty – ostatki + półmraton

Niestety wakacje powoli się kończą, po iście zimowej nocy zakończonej atakiem mgły, rano pojawiło się słońce. My dziś bez planu, każdy robił co chciał. Tata poszedł biegać (skończył po 21km), syn rowerował, mama łapała promienie słońca i też poszła biegać. Po południu poszliśmy do lasu po drewno na ognisko. Teraz mamy gratis koncert (jest w …

Dzień jedenasty – Powrót

Nie chcieliśmy przeżywać jeszcze raz koszmarne trasy przez Pragę i zaryzykowaliśmy jazdę przez Brno. Wyjechaliśmy o 10 (od 8:30 zwijaliśmy nas tabor), liczyłem że lokalnymi drogami do 15 dotrzemy do Brna, mimo drobnych problemów w trasie (jazda zamkniętą drogą bez asfaltu) w MC Donaldzie pod Brnem meldujemy się o 14 Godzinę później ruszamy dalej i …