Sierpień 2016 archive

Rozpoczęcie roku szkolnego

Rozpoczęcie roku szkolnego odbyło się o godzinie 10.00. Potrwało 5 minut na sali gimnastycznej i 15 minut w klasie.
Szymon następnego dni wrócił do domu ze stwierdzeniem: „Druga klasa jest fajowa”, tak więc myślimy optymistycznie.

Zielono mi, czyli prace w łazience

Po krótkim urlopie wróciłem do prac na budowie. Jako że nadciąga ekipa od sufitu, zabrałem się za ten w łazience 😉 W worku gips był biały, ale po dodaniu zwykłej wody zrobiło się zielono. No ale to niby specjalna wodoodporna zaprawa do łazienek. Dalej była kolorowa praca na łączeniach płyt.  Następnie zabrałem się za dalszą pracę nad półką. Przewierciłem dziury w profilach i przeciągnąłem tam kabel zasilający. Przymocowałem dolną płytę i powycinałem w niej otwory na światło. Na koniec posprzątałem pokoje.

polka1 polka2

Akcja „Lato w mieście”

Musisz się zalogować aby zobaczyć treść posta.Proszę . Nie masz konta? Dołącz do nas.

Domek w ośrodku Jutrzenka

Strona ośrodka Jutrzenka jest trochę uboga w najważniejsze informację 😉 więc postanowiłem to trochę nadrobić.

Oto jak wygląda domek standardowy:

Powolny powrót

Zaczynamy od śniadania o 9:30, potem pakowanie, sprzątanie, kota żegnanie – w sumie do 11:30 się zeszło. Pogoda nie była taka dobra jak wczoraj, ale i tak na plażę podjechaliśmy na chwilę. Chwila skończyła się przed 14.00. Na 18:00 byliśmy pod lasem. W domu o 20:00, a na chińskim żarciu o 20:59 (czynne do 21:00). Jeszcze kilka dyscyplin RIO oglądaliśmy (w tym finał piłki topionej) i spać pora.

PS.

Na 52 dni wakacji, tylko 5 do tej pory było w domu…

Plażing

Miała być plaża z rana, a po południu rower… Z plaży zeszliśmy o 18.00 😉 Z powodu zbyt dopisującej pogody.

Kruszwica i Ostrów Lednicki

Dziś niby miała być gorsza pogoda – całkowite zachmurzenie – dlatego zwiedzamy autem. Rano pojechaliśmy na rezerwie w stronę Kruszwicy. Na szczęście po drodze była stacja benzynowa Orlenu. Dalej jechaliśmy tak wąską droga że dwa samochody mijając się musiały zjechać częściowo na pobocze. A tą droga jeździły TIRy !! Po dodarciu do Kruszwicy udaje nam się znaleźć wieże /Mysią Wieżą /. Parking za darmo !, wieża całkiem fajna i ciekawa mimo że część ekspozycji swoje lata ma. Następnie udaliśmy się na „wyspę” gdzie jest bardzo fajny i ładny park oraz kąpielisko miejskie. Tu na nas trochę zmoczyło wiec pojechaliśmy dalej. Mieliśmy coś zjeść na mieście, niestety okazało się że nie ma gdzie :/ Postanowiliśmy więc pojechać do Lednicy. Po godzinie jazdy lokalnymi drogami, szukaniu drogowskazów, błądzeniu po wsiach dojechaliśmy. Kupiliśmy bilety + opłata za parking i zaczęliśmy zwiedzać. Wszystkiego się nie udało bo było za mało czasu. Na koniec jemy ryby i karmimy kota 😉 Następnie gnamy szybko na kolację i trafiamy na naleśniki z bananami… Ledwo wstaliśmy od stołu. W ramach spalania nadmiaru tłuszczu wybieramy się jeszcze na spacer and jezioro (Szymon się moczy jakby to był środek dnia)

Nad jeziorem i na rowerze

Znowu śniadanie motywuje nas do wstawania. Potem autem 😉 jedziemy nad jezioro, wypożyczamy rower wodny i przez godzinę pływamy. Dalej opalanie, kąpanie, ryb podglądanie i tak mija nam czas do obiadu. Po południu pogoda się pogorszyła więc pakujemy się na rowery i jedziemy na wieżę widokową. Niby 7,5km wg informacji w ośrodku a wyszło ponad 12km. Po drodze spotykamy dziwną gąsienicę i atakuje nas stado gęsi. Po kolacji gramy w bilard.

Biskupin

Śniadanie miedzy 9 a 10 zobowiązuje do wczesnego śniadania. Pogoda dobra no rower wybiera za nas. Dziś jedziemy do Biskupina. Mieliśmy problemy z „mapą” , okazuje się że tych okolicach są szlaki rowerowe ale brakuje tablic z ich rozrysowaniem. Sklepu w okolicy brak więc nie idzie kupić papierowej wersji a jak na złość w naszym GPSie nie było odp mapy i baterii (uratowały nas ze szczoteczki do zębów). Z wyznaczoną trasą ruszamy przed siebie. Po 300m szutru okazuje się że będziemy jechać nowiutkim asfaltem w środku lasu !! Po 10km drogą zaczynają jeździć auta ale i tak ruch jest znikomy. Po dotarciu do Biskupina spinamy rowery i idziemy zwiedzać. Zaczynało się europejsko (osada neolityczna) by po chwili sprowadzić nas do polski (statek nie kursuje w poniedziałki ale że wczoraj było święto to dziś nie kursuje we wtorek :/ ). Z dalszych atrakcji były owce i świnki. Zwiedzania sporo jeszcze dodatkowo w chatach często ludzie „pracują” tak jak kiedyś to wyglądało. Po zwiedzaniu jemy obiad, trochę odpoczywamy i znowu udajemy się w 20km podróż. Zachaczamy jeszcze o jeziorko a po kolacji wypoczywamy.

 

Gołąbki pod Gnieznem

Od dziś zaczynamy kilkudniowy wypad za miasto. Trzeba odpocząć od budowy 😉

Wyjechaliśmy po 11.00, bo nam się nie spieszyło nigdzie. Na początku powoli, bo pierwszy raz z rowerami na haku, ale i tak po 50 minutach byliśmy na bramkach w Strykowie. Na autostradzie zahaczyliśmy jeszcze o MC Donalda, by potem prawie na godzinę utknąć na polskich lokalnych drogach. Dziury, wąsko, ciężko się jechało z zapakowanym autem. Na miejscu byliśmy około 15.00 i musieliśmy trochę poczekać na nasz domek (doba zaczyna się od 16.00). Po rozpakowaniu udaliśmy się na rowerową wycieczkę dookoła jeziora. Wieczorem pojechaliśmy coś zjeść do Gniezna, ale wcale nie było to takie łatwe… W końcu jakoś się udało. Zjedliśmy coś, zobaczyliśmy, można wracać do ośrodka spać.

Podsumowując:

300km w 3h, ośrodek taki, jak się spodziewaliśmy. Jezioro ok. Trasy rowerowe są.