Lipiec 2016 archive

Płyty w łazience

Ostatki płyt na budowie, dziś poszły ostatnie zielone (zostały trzy na sufit). Jeszcze 9 muszę dokupić by skończyć łazienkę i zostało 5 na obróbki drzwi.

Pokaz multimedialny w parku fontann

Wreszcie się zebraliśmy by zobaczyć pokaz, nie przeszkodziła nam nawet burza która przeszła nad miastem o 19:00. Po pokazie wybraliśmy się na stare miasto.

 

Epoka lodowcowa 5

Udaliśmy się na przedpremierowy pokaz „Epoki Lodowcowej” do kina Wisła. Film oficjalnie wchodzi na ekrany od piątku, ale nam udało się go obejrzeć już teraz. Po projekcji odwiedziliśmy plac zabaw w parku Żeromskiego, przespacerowaliśmy się Fortem Sokolnickiego, po czym 303 zawiozło nas prawie pod dom.

Co do filmu, to ani wartkością akcji ani poziomem dialogów nie dorównuje poprzednim częściom. Taka trochę kontynuacja wątków i idei z części 4. No ale dzieciom się podoba, bo znowu jest okazja, by spotkać szaloną wiewiórę Scrata, zwanego przez Szymona „Orzeszkiem”. Kino mocno rozrywkowe, innych treści się nie dopatrzyłam. No ale są wakacje. Chociaż poprzednie były pod względem repertuaru kinowego dużo ambitniejsze.

CWU skończona

Przez ostatni tydzień walczyłem z instalacją CWU w łazience. Rozmieściliśmy brodzik, wannę i umywalkę, potem wykułem bruzdy w ścianach. Potem przyszła pora na zakupy (280zł) i od czwartku zgrzewałem rury. Jako że dobrze mi szło to postanowiłem zrobić też wc. Oczywiście jak przystało na prawdziwego hydraulika zmoczyło mnie konkretnie podczas prac (podczas przecinania rury i przy odkryciu że nie podłączyłem spłuczki do misy wc). Po podłączeniu okazało się że tylko jeden zgrzew jest do wymiany. Na koniec zaizolowałem rury i wypełniłem bruzdy zaprawą. Teraz czas na płyty 🙂

rury1rury3 rury2

Pierwsze podsumowanie

3421km przejechanych samochodem,
2800 zrobionych zdjęć (przed selekcją),
2574m npm weszliśmy tam pieszo (przełęcz Hochtor),
2504m npm wjechaliśmy tam autem (przełęcz Hochtor),
704km najdłuższy dzienny odcinek pokonany z przyczepą,
50h 41min spędzonych w aucie,
50 filmów (przed selekcją),
8,8l średnie spalanie auta podczas wakacji,
17:00 godzina zamknięcia większości atrakcji i sklepów w Austrii,
7C minimalna temperatura jaką spotkaliśmy rano po wyjściu z przyczepy,
4 kempingi zaliczyliśmy,
3 ? liczba odwiedzonych krajów (Czechy, Niemcy, Austria),
PS
Budżet wakacji został oszacowany ze 100% dokładnością.

pods

Powrót do domu

Wstajemy o 10, ale jakoś szybko się ogarniamy (pogoda średnia) i już o 11.00 ruszamy. Jeszcze zakupy w Billi i 30 minut później ruszamy do PL. Do stacji benzynowej docieramy na oparach 😉 . O 14.00 jesteśmy w Częstochowie (był mały korek na DK1) , potem sprawdzamy nową obwodnicę Łodzi, która skaraca czas jazdy o ok. 60 minut (WRESZCIE). Do domu docieramy po godzinie jazdy A2.

end

Ostrawa i okolice

Dziś chcieliśmy sobie zrobić leniwy dzień na kempingu nad jeziorkiem. Do czasu aż nie zachciało nam się zwiedzać bunkrów i oglądać czołgów i katiusz w niedalekiej okolicy. W trakcie wycieczki okazało się, że jesteśmy na ścieżce dydaktycznej Czechosłowackie Fortyfikacje, a schronów jest więcej niż nam się wydawało. I tak dzień zrobił się intensywny jak zwykle.

DSC_1887DSC_1892

Żegnamy Alpy

Ranek przywitał nas chłodem – było zaledwie 7 stopni. A na pobliskich górach pojawił się świeży śnieg. Tym bardziej nie żal było odjeżdżać. Cały dzień jechaliśmy płynącymi wodą autostradami, by o 21.30 zameldować się na kempingu w Ostrawie. Przez drogę doczytaliśmy trzecią część „Baśnioboru”. Zostały nam już tylko dwa tomy. W związku z brakiem innych lektur pod ręką napoczęliśmy też „Akademię Pennyroyal”. Bardzo wciągająca książka.
PS.
Pogoda w Czechach na szczęście lepsza niż w Austrii.

_20160714_211518

Twierdza Hohenwerfen i kopalnia miedzi

Na dziś nie planowaliśmy żadnych atrakcji outdoorowych. Od dawna prognozowano załamanie pogody, tak więc bogatsi o tę wiedzę zostawiliśmy na dziś zwiedzanie Salzburga lub jakichś atrakcji w bliższej okolicy. Podjechaliśmy najpierw do kopalni, ale okazało się, że otwierają ją po południu. Zaczęliśmy więc od zwiedzania zamku na skale z XI wieku. Każde z nas dostało audio guide, z którymi chodziliśmy po twierdzy. Zobaczyliśmy kaplicę, komnatę tortur, lochy, arsenał, dzwonnicę, apartament króla. Szymon wzbogacił się o zbroję średniowiecznego rycerza. Po tej wycieczce rozpadało się na dobre. Zwiedziliśmy jeszcze kopalnię, ale chyba była zbyt mało interaktywna jak na nasze oczekiwania. Szymon ciągle mówił, że ta z Bochni ciekawsza. W dodatku nie działała kopalniana kolejka – jak się okazało później z powodu deszczowej pogody.
Sponsorem dzisiejszych wyjść była karta Ziemi Salzburskiej. Niestety po raz ostatni na tym wyjeździe.

DSC_0538

Dzień w Dolinie Saalbach

Dziś z powodu nieco gorszej pogody wybraliśmy relaks w dolinie na zaledwie 1300 m. Rano padało, więc dotarliśmy na miejsce bez przekonania. Okazało się jednak, że pogoda to nie powód dla Austriaków, by rezygnować z aktywnego wypoczynku. Przełamaliśmy się i my. 🙂 Zaczęliśmy od przejażdżki ciuchcią ciągnietą przez traktor. Potem przeszliśmy się na blisko kilometrowy spacer prowadzący ażurowymi mostami w koronach drzew, 42 metry nad ziemią. Następnie ku radości syna spotkaliśmy wolno biegające owce, świnie i kozy, które można było głaskać i karmić. Potem Szymon skorzystał z uroków wodnego zakątka, mocząc nogi w lodowatej wodzie. Następnie myśleliśmy o wymarszu, ale synek zaciągnął nas do jeszcze jednej bawialni na swieżym powietrzu. Można tam było robić wyścigi kaczek w strumieniu, łowić drewniane ryby w małym stawie, zagrać w leśne kręgle, golfa a nawet chińczyka. Na koniec był występ klauna i malowanie buziek. Zaprzyjaźniliśmy się też z miejscowym psem Ludwikiem. A potem, zahaczając o sklep, wróciliśmy do domu. Po drodze zaczęła się ulewa.

DSC_0530