Styczeń 2013 archive

Siłowniowo

Dziś był aktywny dzień, synek już o 8:00 urządził nam pobudkę, a do pokoju po śniadaniu zawitaliśmy dopiero po 13…
W hotelu mieli fajny pomysł, by połączyć siłownię i miejsce zabaw dla dzieci.
Popołudniowy rozkład zajęć niezmienny:
baje
obiad,
basen,
piłkarzyki,
baje
pizza,
zabawy playmobilami.

Odwilż

Od rana pada deszcz, że śnieg znika w zawrotnym tempie, a ludzie zalegli w hotelowych pokojach. My oczywiście po śniadaniu graliśmy w piłkarzyki, potem udało się nam pojechać na zakupy, co z radością wykorzystała pani sprzątaczka 🙂
Mrągowo zimą nie dość, że wygląda na wymarłe, to na dodatek w 75% jest do wynajęcia… kryzys czy sezonowość handlu?
Po powrocie do hotelu wybraliśmy się na hokej halowy. Synek oczywiście był najmniejszy, na początku pani w niego nie wierzyła, ale po ostatnim gwizdku nie mogła wyjść z podziwu 🙂
Dalej… obiad, moczenie kuperków w basenach, piłkarzyki, plac zabaw i wysłanie taty po pizzę i tak na zegarze pojawiła się 22:00.
A ten mały kica jak zając ze słowotokiem…

 

W hotelu

Dziś cały dzień spędziliśmy w hotelu. Po śniadaniu synek zaprowadził nas karnie na piłkarzyki i obijaliśmy pomarańczowe piłeczki do upadłego, następnie z kilkoma chłopakami bawili się w wojnę i towarzyskie gry. Tak minął czas do obiadu, ten postanowiliśmy zjeść w hotelu… W końcu to „****”. Tłumów nie było, ceny z kosmosu, ale nas ratuje magiczna pieczątka od kierownika z XX% upustu. Ok, było smaczne, ale to była porcja dla najedzonego 3latka, a nie dla osoby dorosłej…
Tak najedzeni idziemy na basen, tu spędzamy resztę życia, tfu dnia 🙂 Pluskamy się, gdzie się da, nawet byliśmy na części pod gołym niebem. Mając już błonę między palcami, wychodzimy … Gramy w piłkarzyki i czujemy głoda. Na szczęście w Mrągowie pizzeria czynna do 21.00 i tata znika na 10 minut, by przywieźć „małe conieco” na kolację.
PS.
Syn zrobił nam chyba pierwsze świadome zdjęcie – mały fotograf rośnie.

 

Zima pełną paszczą

Dziś był być może jeden z ostatnich dni zimy, dlatego postanowiliśmy go wykorzystać na zimowe zabawy.
Na początku jednak było wielkie śniadanie i długi mecz w piłkarzyki, następnie ubraliśmy się jak na Syberię i poszliśmy na sanki i jak się okazało spacer nad jezioro. Skończyło się na zamrożeniu syna 😛 Potem były 2h odpoczynku sennego a następnie obiad na mieście. Po powrocie odbyło się długieee ciałomoczenie na basenie.

 

Początek

Początek
Opóźnienie o dobę. Chorzy, zmęczeni, wyruszamy przed południem w kierunku Mrągowa.
Na początku most północny, Legionowo, Pułtusk, Szczytno. Szybko i czarno, niestety za Szczytnem nawigacja wsadziła nas na minę – wybrała drogę lokalną „600”. Owszem, była krótsza i może bardziej widokowa, ale… To było 45km, których pług nie widział, dobrze było, jak były dwa czarne ślady po kołach. 60km/h nie przekroczyłem. Hamulca prawie nie użyłem, tak delikatnie i płynnie dawno nie jechałem 🙂
Ok. 15 meldujemy się w hotelu. Miało być szybko i na obiad, ale ten jemy dopiero po 18… No cóż, kapryszący synek.
Wieczorem 1,5 godziny basenu i już można próbować syna ze słowotokiem kłaść spać.
Jutro będzie dłuuugi dzień…

Zimówka zbliża się

Już za kilka dni pojedziemy na pierwszą od dawna zimową wyprawę kluchojadową. Na razie jeszcze bez ogona, ale za to we trójkę i mamy zamiar trochę skorzystać z zimowej aury. Nie będą to polskie góry, ale bliskie mazury. Już od soboty relacja online 🙂

Dzień Babci i Dziadka

Musisz się zalogować aby zobaczyć treść posta.Proszę . Nie masz konta? Dołącz do nas.

Turniej 4 skoczni…

czyli popisy w skokach o jednej piankowej narcie 😉
Szalony skoczek trenuje co wieczór, w końcu jest zima, więc sezon na narty trwa.
Brak śniegu nikomu nie przeszkadza.

Rok 2013