Sierpień 2012

Pierwsze podsumowanie

Tak na szybko: 2280 – liczba przejechanych kilometrów, z czego większość z ogonem, 1510 – liczba zrobionych zdjęć, 500 – najdłuższy odcinek kilometrów przejechany z przyczepą, 40 – liczba litrów procentowych płynów, które przywieźliśmy z wakacji, 15 – tyle dni byliśmy na wakacjach,...

Continue reading...

Powrót do domu

Dziś, mając w pamięci nasz zeszłoroczny powrót z wakacji (dojechaliśmy na nocleg ok. 21.00), postanawiamy wyjechać wcześniej. Ale całą noc pada, rano jest mokro i niefajnie, my jeszcze jemy jajecznicę na śniadanie, więc startujemy dopiero ok 10.30. Po godzinie meldujemy się w Ostrawie,...

Continue reading...

Z wizytą u Radegasta

Pojechaliśmy dziś zdobywać okoliczne Beskidy.Odwiedziliśmy bożka Radegasta, którego siedzibą jest góra Radhost. Droga przypomniała nam czasy przedszymonowe, kiedy pokonywaliśmy tę samą trasę, tyle że na rowerkach, a nie samochodem. Nadarzyła się okazja, by przyszły maratonowiec wypróbował hamulce w rowerku – działają bez zarzutu....

Continue reading...

Kilka słów o aucie

Jak wiadomo musieliśmy zmienić auto, teraz po przejechaniu ponad 1000km z przyczepą nowym nabytkiem mogę coś o nich napisać. Scenic miał o 0,1l mniejszą pojemność silnika, ale o 20KM więcej, na dodatek miał 6 biegową skrzynię biegów. Masy… scenic był trochę cięższy –...

Continue reading...

Nakupni zona

Dziś był dzień zakupowy, czyli raj dla Szymona (i Mamy). Z rana w samo południe pomknęliśmy w stronę Frydek Mistek i odwiedziliśmy jeden z ulubionych sklepów zabawkowych syna. Mały kupił sobie samochód i kosiarkę, oraz za namową Mamy lalę, którą można kąpać w...

Continue reading...

Mini-golfista

Syn dziś oddawał się kolejnej pasji, niestety dla nas – z szewską pasją. Zaciągnął nas na pole golfowe, gdzie zapragnął nie tylko być najlepszy, ale i trafiać prosto do dołka po jednokrotnym uderzeniu piłki kijem. Jak to śpiewają co poniektóre bardy „twoja ambicja...

Continue reading...

Z upału w gorąc

Dziś z rana opuściliśmy błoto, czyli Balaton. Jesteśmy na kempingu w Rożnovie pod Radhostem, poznanym podczas rowerowych wojaży. Szymon chwilowo martwi się, że nie ma tu co robić (w Balatonszemes od rana padała komenda; „chodźmy do błota”). Na szczęście na kempingu jest basen,...

Continue reading...

Niebiesko

Dziś był kolejny dzień tropikalnych upałów nad Balatonem. Wystarczy napisać, że woda do 50m od brzegu parzyła, potem była o temperaturze, która nie wywoływała szoku termicznego, a do zimniejszej nie doszliśmy – może taka też była. Zdjęcia nie są retuszowane – chmur brak,...

Continue reading...

Cirkusz

Dziś od rana moczyliśmy pupy w Balatonie, by wieczorem udać się do Balatonlelle na Cirkusz. Nieźle nas oskubali (jakieś 15000HUF za bilety i foto) ale ponad 2h niezłego show za nami. Przy okazji okazało się że: – jasny obiektyw musi być w torbie...

Continue reading...

Wyprawa do Siofoku

Wyjechaliśmy dziś z rana do Siofoku zwiedzić największe na Węgrzech Akwarium. Miały być tresowane rekiny i inne atrakcje. Niestety, zastaliśmy jedynie tabliczkę z napisem „Elado”, czyli „for sale”. Na większości tutejszych obiektów widnieją takie napisy, to chyba skutek kryzysu. Jako że GPS powiedział,...

Continue reading...

W krainie morświna*

Słońce jest, ciepło jest, więc co dzień moczymy co mamy w Balatonie, a po południu zwiedzamy to i owo.   * – typowy mieszkaniec tego kraju, co rzuca się w oczy zwłaszcza po wejściu do Balatonu. Niestety, ale nadwaga, a raczej otyłość to...

Continue reading...