Sierpień 2011 archive

Chorwacja

Dziś dotarliśmy nad morze. Konkretnie Istria, miejscowość Rovinj. Trochę tu teraz pobędziemy.

Wysłane z telefonu Samsung

W Fonyod

Dziś tak jak postanowiliśmy wczoraj, zostaliśmy nad Balatonem.

Prawie cały dzień spędziliśmy nad wodą, po południu trochę sprzątaliśmy a potem było klasyczne pasienie…


W pogoni za latem

Dziś postanawiamy przejechać Węgry, by już od środy pluskać się w morzu. Oczywiście większosc dnia jedziemy pod wiatr wiec spalanie ON jest na poziomie ponad 9l/100km, a tani om tu nie jest (ponad 5,5zl za litr) Pod wieczór zatrzymujemy się nad Balatonem i pewnie jeszcze jutro tu zostaniemy.

Wysłane z telefonu Samsung

Katar

Dziś główną role grał katar, Mama i Szymon prychają. Z racji tego, oraz niedzieli to dziś nic nie robiliśmy.

Debreczyn

Dziś zwiedzaliśmy atrakcje Debreczyna dla dzieci – zoo, lunapark, park wodny.

Ponad 6 godz zabawy. Ledwo żyjemy.
Jako ze pogoda ma się pogorszyć, to pewnie w poniedziałek pojedziemy w kierunku morza…

Wysłane z telefonu Samsung

Hajduboszlo

Dzis caly dzien moczylismy sie w basenach. Szymon czuje sie jak ryba w wodzie, my jak w polsce (tyle ty polakow). Upal poza basenami nie do wytrzymania. Po weekedzie kierunek Chorwacja.

Wysłane z telefonu Samsung

Pozdrowienia z Węgier

Bez problemu pokonujemy 200km i meldujemy się w Hajduszoboszlo kolo Debreczyna. Teraz pora na baseny w 35c upale
PS
Klima w przyczepie to super sprawa. Ok nie jest najcichsza, ale za ten chłodek
Wysłane z telefonu Samsung

Kosice

Dziś byliśmy w gorskim zoo w koszycach,potem pojechalismy do miasta gdzie Szymona z mama zalala grajaca fontanna. Nawet nie narzekali bo tu mamy 36C i zero chmur. Na kempingu mamy owce i kozy oraz kota ktorego Szymon uwielbia. Co do cen to piwo od 0,5eu, nocleg 23eu, lody od 0,2eu. Ps Kocur, nasza lodowka mimo takich upalow kostki lodu robi.

Pozdrowienia z Koszyc

Udało się, jesteśmy w Koszycach. Problem kola wydaje się być rozwiązany. Jutro zwiedzamy miasto i zoo
 

Wysłane z telefonu Samsung

Serwis

Po nocnych poszukiwaniach, rano byłem uzbrojony w długą listę telefonów do okolicznych sklepów i warsztatów. Nowy bęben znalazł się kawałek za Krakowem (90km drogi). Pozostało jeszcze zdjąć stary… niby proste, ale bez narzędzi niewykonalne 🙁 Po odwiedzeniu kilku okolicznych warsztatów udało nam się wypożyczyć mechanika z zakładu poczty – efekt: 5 min i po robocie 🙂

Teraz tylko wycieczka za Kraków… Jej, że tam nie ma autostrady! To była męka – 60km korka, tir za tirem.
W warsztacie radzą kupić nowy bęben i zakładają nowe łożyska. Kupujemy też odpowiednią ilość śrub do kół, po czym wracamy (po drodze była mała awantura z synem). Na szczęście do Tarnowa korków brak.
Na kempingu szybki serwis i już po chwili mamy chyba sprawną przyczepę (chyba, bo w drodze wyjdzie, na ile jestem dobrym mechanikiem). Teraz powoli się pakujemy, bo jutro chcemy na Słowację dotrzeć.